Autor |
Wiadomość |
<
Psychologia i socjologia
~
Przyjaźń
|
|
Wysłany:
Sob 21:16, 24 Maj 2008
|
|
|
Louis de Pointe du Lac
|
|
Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 1029
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bielsko_Biała
|
|
Co o tym myślicie?
Jakie ma dla Was znaczenie?
Czy to jest tylko w młodości, potem zanika?
Czy macie przyjaciół(takich na których możecie zawsze liczyć), czy tylko znajomych?
Ja w stosunku do ludzi stopiuję(kto bliższy):
znajomy, znajoma
kolega, koleżanka
kumpel, kumpela
przyjaciel,przyjaciółka
Założyłem ten temat po rozmowie filozoficznej z moim jakby "przełożonym"
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Przemo dnia Sob 21:19, 24 Maj 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Sob 21:54, 24 Maj 2008
|
|
|
Ciemność Absolutna
|
|
Dołączył: 29 Maj 2007
Posty: 868
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Płock / Toruń.
|
|
nie wiem czy nie było już podobnego tematu...
jaka jest różnica między kolega-kumpel?
jestem pewna że każdy z wypowiadających się tu napisze że przyjaźń jest bardzo ważna i dobrze jest mieć bliskiego przyjaciela. wszak potrzeba bliskości jest dość powszechna u homo sapiens. do przyczyn z jakich powstaje to zjawisko można zaliczyć jeszcze kilka innych egoistycznych pobudek.
ja uważam że z tą przyjaźnią różnie bywa. rozczarowania, zawody i wzajemne olewania. najlepiej jest zawsze liczyć w pierwszej kolejności na siebie. podsumowując-duże słowo-mało treści.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Monique dnia Sob 21:56, 24 Maj 2008, w całości zmieniany 2 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Sob 22:05, 24 Maj 2008
|
|
|
Louis de Pointe du Lac
|
|
Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 1029
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bielsko_Biała
|
|
Kolega to może być ktoś np. z klasy, kumpel to osoba z którą łączy więcej jak zainteresowania, pasje itd.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 10:39, 25 Maj 2008
|
|
|
Jasność
|
|
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 88
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
|
Ja odnoszę wrażenie, że przyjaźń jest ciut przereklamowana. Przyjaciele na śmierć i życie zdarzają się chyba tylko w bajkach...Naprawdę, mało realne wydaje mi się spotkanie w naszym egoistycznym i, żeby dużo nie mówić, zakłamanym świecie kogoś, kto byłby szczery i zdolny do jakiegoś poświęcenia ze swojej strony. Bo dla mnie to są warunki, bez których taka wieź nie może istnieć. Może za dużo wymagam...Chciałabym mieć przyjaciela. Chociaż jednego. Ale życie nie jest bajką...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 10:56, 25 Maj 2008
|
|
|
Narzeczona wampira
|
|
Dołączył: 25 Lip 2007
Posty: 4778
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 31 razy Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: warmińsko-mazurskie
|
|
zacznijmy od tego, że słowo 'przyjaźń' jest chyba trochę nadużywane. teraz mianem przyjaciela czy przyjaciółki określa się już każdą osobę, z którą spędzamy czas.
być może dla mnie po prostu to pojęcie ma większe znaczenie... mam ogromną ilość znajomych, ale przyjaciółki trzy. trzy prawdziwe przyjaciółki, z którymi znam się od lat siedmiu i jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam w jakiejś poważnej sprawie. zawsze mogę pogadać, zwierzyć się i liczyć na dobrą radę czy pocieszenie.
oczywiście, bywają kłótnie i spory, ale mam wrażenie, że to nas jedynie do siebie zbliża, nie oddala i psuje stosunki...
podejrzewam, że z czasem nasze kontakty się trochę poluźnią i na pewno nie będziemy sobie już tak bliskie, jak teraz. każda ma inne plany na przyszłość, każda chce iść do innej szkoły i tak dalej.
staram się żadnej z nich nie ograniczać i tego samego oczekuję od nich. mamy inne gusta i upodobania, a mimo to rozumiemy się, szanujemy i nie próbujemy nawzajem zmieniać. myślę, że nie bez powodu określam je mianem przyjaciółek... ale to się jeszcze okaże
edit: ah.. nie uznaję też przyjaźni internetowych, skoro już mowa o przyjaźni ogólnie. ja z osobą muszę porozmawiać w twarz, dopiero potem można mówić o bliższych kontaktach.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez fleur dnia Nie 10:58, 25 Maj 2008, w całości zmieniany 1 raz
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 11:11, 25 Maj 2008
|
|
|
Druid
|
|
Dołączył: 14 Kwi 2007
Posty: 1035
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 39 razy Ostrzeżeń: 3/5
Skąd: Krakow
|
|
A ja nie dąże do ilosci jesli chodzi o znajomych. Mowiac szczerze to czesto po jakims czasie nawet nie rozmawiam z ludzmi ktorych znalem jakis czas temu i to slabo. Moze to i nie do konca dobrze ale jakos nie lubie marnowac czasu na pozorowana i blaha sympatie. Preferuje jednak podtrzymywac kotakty z ktorych cos konstruktywnego moze wynikac
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 11:47, 25 Maj 2008
|
|
|
Jasność
|
|
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 88
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
|
Szkoda marnować czasu na utrzymywanie kontaktów, które nie sprawiają nam przyjemności...Mi takie zachowanie przypomina nabijanie sobie znajomych na "naszej klasie"...Osobiście mam bardzo mało znajomych, a i tak z kilkoma kontakt utrzymuje tylko dlatego, że są w mojej klasie.....W sumie doliczyć się mogę 11 kolegów/koleżanek i jednej kumpeli ( według kwalifikacji przema), która mogłaby być moją przyjaciółką, ale nie potrafi przestać kłamać., a w kryzysowych sytuacjach pomoże wtedy, kiedy nijak nie koliduje to z jej własnym planem dnia... No cóż, jak się ma łopoty to nie bardzo można na niej polegać...Więc odpada.
Wydaje mi się, że w dorosłym życiu przyjaźnie są nie mniej ważne niż dla młodzieży, chociaż część ludzi może z nich rezygnować np. na rzecz życia zawodowego czy rodziny. Myślę, że cześć kontaktów może zaniknąć, lecz w ich miejsce mogą przecież powstać nowe. sądzę, że w dorosłym życiu przyjaźń ma więcej szans na sprawdzenie się: większa jest możliwość wyboru, więcej problemów, więcej okazji do wsparcia i pomocy.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 14:10, 25 Maj 2008
|
|
|
Ciemność Absolutna
|
|
Dołączył: 29 Maj 2007
Posty: 868
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Płock / Toruń.
|
|
też nie uważam żeby utrzymywanie znajomości na siłę było konstruktywne. ale z drugiej strony... tak to właśnie wygląda. czekasz na czyjś telefon, czekasz... i możesz się nie doczekać. w konsekwencji takiej sytuacji potem nie masz żadnego kontaktu z daną osobą przez następnych kilka lat. chociaż kiedyś była blisko, wspólne zainteresowania, imprezy, sekrety idą w łeb.
a ja sądzę że jest wręcz odwrotnie. w dorosłym życiu ma się wiele spraw na głowie-praca, dom, ewentualnie dzieci i zwyczajnie nie ma czasu na utrzymywanie przyjaźni, co najwyżej można sobie pozwolić na spotkanie towarzyskie raz na miesiąc albo jeszcze rzadziej. chyba nie o to chodzi.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 14:26, 25 Maj 2008
|
|
|
Jasność
|
|
Dołączył: 13 Mar 2008
Posty: 88
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
|
Rzeczywiście, jest dużo więcej zajęć, lecz myślę, że jeśli komuś bardzo zależy to znajdzie zawsze chwilę dla przyjaciół...Na tym to właśnie polega, prawda? Z resztą, kto mówi, że małżonkowie nie mogą być jednocześnie przyjaciółmi?
Nie sądzę taż, aby np. dzwonienie do kogoś zawsze kwalifikowało się do kontaktu na siłę....Jeśli rzeczywiście ma się szczerą chęć kontaktu z drugą osobą, dowiedzenia co się u niej dzieje....To właśnie chyba jest normalne, nie trzeba przecież czekać aż przypadkiem spotka się znajomego na ulicy...Z drugiej strony nie widzę potrzeby by rozmawiać z osobą, której życie jest mi w dużym stopniu obojętne lub za której towarzystwem nie przepadam...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 14:35, 25 Maj 2008
|
|
|
Ciemność Absolutna
|
|
Dołączył: 29 Maj 2007
Posty: 868
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Płock / Toruń.
|
|
tylko ile można dzwonić? czasem ma się potrzebę kontaktu z drugiej strony.
jak dowiedziałam się na jednych z zajęć mikrosocjologicznych, mamy skłonność do lubienia tych osób, które widujemy często, gdy relacje są ograniczone tworzy się dystans. który coraz trudniej jest przełamać.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 15:14, 25 Maj 2008
|
|
|
Louis de Pointe du Lac
|
|
Dołączył: 01 Kwi 2008
Posty: 1029
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Bielsko_Biała
|
|
Zauważyłem, że gdy przyjaciele mają już swoich partnerów-potrzeba kontaktów z resztą zanika,a gdy mają już rodziny to tylko pozostają "głupie" pogaduszki o "pogodzie"przy ciastku i kawie):
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 15:18, 25 Maj 2008
|
|
|
Narzeczona wampira
|
|
Dołączył: 25 Lip 2007
Posty: 4778
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 31 razy Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: warmińsko-mazurskie
|
|
i tu się chyba zatacza błędne koło, bo w większości przypadków wynika to pewnie właśnie z tego, co napisała Monique - rozluźniają się kontakty. i kiedy starzy przyjaciele spotkają się ponownie za kilka lat, to chyba normalne, że nie będą od razu rozmawiali o swoich największych problemach. to raczej zwierzenia, których słuchają Ci znajomi, z którymi utrzymujemy stały kontakt
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 15:42, 25 Maj 2008
|
|
|
Czarna Kucharka
|
|
Dołączył: 13 Maj 2007
Posty: 2630
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 28 razy Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: Bielsko-Biała
|
|
Poza stopniem "znajomy/ma" nie używam żadnej skali co do ludzi,których znam. Uważam, że to krzywdzące i dla mnie by było przykre usłyszeć od jakiejs bliskiej mi osobie, że dla niej jestem "koleżanką",kiedy traktuje go jak przyjaciela.
Znajomych mam wielu, jednakże z baardzo nielicznymi utrzymuję kontakt-zwyczajnie nie jest on mi potrzebny. Większość czasu spędzam sama i lubię,jak ktoś do mnie wpadnie na herbatę, albo sama też lubię kogoś odwiedzić, ale tak przyzwyczaiłam się do samotnikowania, że mi do ludzi już nie tęskno.
Są osoby na których mogę polegać, wolę jednak polegać na sobie samej. Każdy może zawieść i to nie tylko kwestia cech tej osoby,ale też warunków i przypadku-dlatego przyjaźń, jak i miłość nie dają mi nigdy pewności w kimś. Może jestem nieufna.
Mam jedną bardzo bliską przyjaciółką z którą znamy się długo, jednak też daleko od siebie mieszkamy, co naszych stosunków nie zniszczyło.Nie chciałabym mieć przyjaciela, który nagle by zaczął mnie nakłaniać do nieopowiednich dla mnie rzeczy jak i odwrotnie, nie chciałabym kogoś, kto mnie moralizuje i stara się naprawić.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Nie 17:55, 25 Maj 2008
|
|
|
Nocny Łowca
|
|
Dołączył: 20 Sty 2007
Posty: 1155
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Suwałki, niestety...
|
|
Ludzi dzielę na bliższych i dalszych znajomych, a tych bliższych nie mam za wielu.
Nie mam zbyt dużej potrzeby kontaktu z ludźmi, w dodatku z wiekiem coraz bardziej tą potrzebę tracę. Idzie też w parze z emocjonalnym "stygnięciem" - emocje związane z innymi ludźmi również zanikają.
Do tego jeszcze trzeba dodać skryty tryb życia (nawet osoby znające mnie latami zazwyczaj nie mają kompletu najistotniejszych danych na mój temat).
Po prostu nie potrafię zaufać ludziom.
Utrzymywanie znajomości to też problem - jeśli ktoś zsunie się za "horyzont zdarzeń" i zerwie się ta bardzo nikła więź emocjonalna którą jestem w stanie stworzyć to cóż, po prostu ląduje na półce "wspomnienia". A jest to półka na którą rzadko zaglądam
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|
Wysłany:
Pon 3:34, 26 Maj 2008
|
|
|
Półcień
|
|
Dołączył: 11 Kwi 2008
Posty: 128
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Białystok
|
|
piszecie bardzo długie wypowiedzi
Post został pochwalony 0 razy
|
|
|
|
|
|